Wiem, druga doba po zabiegu najgorsza. jestem jakby to powiedzieć "z branży" i słysze to zdanie codziennie kilka razy:) a dziś u weterynarza asystowałam przy znieczulaniu dużego pięknego pieska

, bo pielęgniarki nie było. poczułam się prawie jak u siebie w pacy, tylko pacjent bardziej włochaty i mniej poperfumowany.
a fartuszek akurat mam brudny po tygodniu pracy, wiec zdjęć "pielęgniarki w kocim szpitaliku" nie będzie

hehe
Pillow czuje się zdecydowanie lepiej. ale racja, pierwsza szła pod nóż. już hasa swobodnie pomimo kaftanu i szuka gdzie by wskoczyć, nie ma gdzie - wszystko przebudowane, poblokowane, powynoszone. a w nocy będą spać w transporterkach u nas na łóżku.
były już siku w kuwetce w ubrankach i apetyt maja.
wcinają gerberka z woda:) mniam mniam
Tummiczek go uwielbia wiec ma dzień dziecka.
Tylko chodzić nie może, strasznie znosi ubranko.

siedzi smutna i osowiała. moja kochana kruszynka...
