Zdjęcia próbowałam dziś robić, ale trudno jedną ręką bawić się z trzeba kotami, a w drugiej trzymać aparat i robić zdjęcia <mrgreen> Słabiutko to wyszło, nie ma czego pokazywać.
Życie u nas wygląda tak, jakby od tygodni nic się nie zmieniało

Eliocik nawet na Diunkę już nie prycha, nuuuuda <lol>
Kitunia nareszcie ma kompana do rumakowania, chociaż wiadomo, Maleństwo jeszcze nie potrafi dotrzymać jej kroku, chociaż muszę przyznać, że bardzo się stara.
Bajzelek zaczął się bardziej nim interesować, ale zainteresowanie ogranicza się do podglądania co też ten maleńtas wyczynia, no i tak się napatrzył na jego zabawy i wygłupy, że zupełnie nagle i ku mojemu osłupieniu obudził się w nim kociak - puścił się w pościg za małą myszką, która sam przed sobą toczył, popychając łapkami. Mój niedźwiadek kochany <lol> Niestety punkt widzenia Eliocika umieszczony był dużo niżej i jego ten szybko sunący olbrzym po prostu przeraził. Wydał z siebie dźwięk, jakiego wcześniej nie słyszałam i to zakończyło bajzlekowy pościg

Trochę szkoda.
Nie obyło się też bez łapoczynów i to w dość zaskakujących okolicznościach. Eliocikowi dostało się od Kitki za to, że TŻ go pogłaskał <strach> Poważnie, stało się to bezpośrednio po pogłaskaniu, które miało miejsce na oczach Kitki (pierwszy raz, bo wcześniej TŻ powstrzymywał się na moją prośbę <mrgreen> ).
Wróciłam w końcu do sypialni, a Eliocik przeprowadził się razem ze mną <zakochana> Strasznie to miłe. Pościeliłam mu nad moją poduszką, bo tam najmniejsze ryzyko, że go TŻ strąci z łóżka. Jest przy mnie, kiedy zasypiam i kiedy się budzę <serce> I wystarczy go dotkąć, żeby włączyć jego niesamowity traktorek <mrgreen> TŻ przedwczoraj usłyszał go pierwszy raz i był naprawdę pod wrażeniem. Oboje to uwielbiamy na szczęście.
Co tam jeszcze? Hmmm.... Jak pisałam Maleństwo je za trzech <diabeł> Co nie jest pozbawione zalet, w końcu nic się nie marnuje <lol> W sensie mokre, bo ostatnio często wyrzucałam. Na początku bałam się o jego jelitka, ale póki co nic się nie dzieje, a zawartość kuwety jest wzorcowa.
No dobrze, to ja jeszcze raz zobaczę jakie to zdjęcia poczyniłam tą jedną ręką (i w bardzo kiepskim oświetleniu).