Na szczęście do domu wrócił mąż i postanowiliśmy założyć body, zeby jej nie stresować dodatkowo tym ciągłym upominaniem.
Wyciągneliśmy to-to i zonk... Rozmiar jak na szczura- jak tam zmieścić brytka?? <shock> Podjeliśmy jedną próbę włożenia jej tego ale szybko ją przerwałam...
Tymczasowo Magie owinienta jest lekko bandażem. I śpi. A ja szybciutko dokonuje przeróbek krawieckich na body. Część grzbietową rozprułam, zostaną tam zamontowane trzy guziczki i pętelki do zapinania. Meguś na szczęście rzadko śpi na grzbiecie- raczej na boczku wiec nic jej nie będzie uwierać.
Jak dobrze że w starym systemie szkolnym człowiek miał szycie na zajęciach technicznych <mrgreen>
Czy czekają mnie dziś jeszcze jakieś niespodzianki?