a no tak jakoś wyszło, miałam zdecydowanie brak jakichkolwiek chęci na pisanie Jutro panna M znów serię w dupkę przyjmie... Specjalnie pani pielęgniarka do gabinetu przyjdzie ażeby jej leki podać to się zwie mieć kocie względy
Pierw myslalam, ze źle sie czegoś zlapala i fiknela z wysokości, ze nie dala rady sie obrócić i znika sobie najpierw miednice, później caly odcinek ledzwiowy... Ale po badaniu juz mi cos nie pasowało ponieważ przednia lapke miala troszke bezwladna i starala sie na nią nie stawać. Chodzila jak pijana ( o ile to mozna w ogóle chodzeniem nazwac). Dwa kroki i upadek, zatrzymywanie tylka na czym kolwiek... Myslalam ze to moze cos z błędnikiem, ze ucho jakieś niewyleczone, ale nie miala objawów żadnych. Wczoraj potwierdzily sie moje podejzenia ze to jednak problem neurologiczny no i mamy zapalenie rdzenia kręgowego... Jesc nie chce, pic nie chce, bawic sie oczywiscie tez nie chce. Dostaje serie 4 zastrzyków każdego dnia. Troszke poprawy widać, nie wywraca sie tak, podjada lekko, ale dalej wolu spac w lazienc nieopodal kuwetki. Sorrka za literówki, pisze z telefonu
ojejku ...
tym bardziej trzymam ogromne kciuki ... mam nadzieję, że leczenie da jak najszybszy skutek ...
bardzo się zmartwiłam ...
pisz jak najczęściej czy są efekty ... i jakie diagnozy ...
Midusiu ...
bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki ...