Ach gdzież ten piękny śnieg! I zaspany budzik
Bardzo dziękuję za życzenia i również ściskam ciepło, wyjątkowo świątecznie w imieniu Tośka, Morusa i oczywiście swoim
A mnie dziś mama podsumowała, że szalona jestem <mrgreen> <mrgreen>
Musiałam kupić Karmelkowi pastę odkłaczajacą wiec podjechałam do naszej pani wet . Zabrałam ze sobą Tosię - już zdrowszą (pisałam w innym wątku, że bidulka pochorowała nam się trochę ) .
Pani doktor pocieszyła mnie, że teraz taki wirus panuje i że do Świąt jej przejdzie. No ale wyszło na to że poszłam z ludzkim dzieckiem do weterynarza <mrgreen>
u mamy w pracy wszyscy się śmiali <rotfl> no ale cóż ja faktycznie największe zaufanie mam do mojej pani doktor <mrgreen>
Wesołych Świąt i szczęścia w Nowym Roku dla Was wszystkich.
A co do leczenia ludzi u weta to u nas w rodzinie to norma.Mąż ma kuzyna weterynarza,który z bardzo dobrym skutkiem leczy trójkę swoich dzieci,jeśli któreś zaniemoże,leczył też swoich teściów,no i babcię seniorkę rodu.
Jak potrzeba, żonie tabsy anty tez wypisuje. <lol>
Wiecie z naszą panią weterynarz to jest tak że ona dość skuteczna w leczeniu ludzi jest.
Nad moim tatą medycyna rozkładała ręce ( dawny błąd lekarski nie do naprawienia ) i kiedy jeździliśmy z Okruszkiem do weterynarza ( 2004-2005r) to pani doktor przepisywała tacie leki stosowane w leczeniu niestrawności psów i kotów oraz jeden lek całkowicie psi z tego co pamiętam <mrgreen> i pomagało.
Stad nazwa "lekarz rodzinny" funkcjonująca u nas do dziś <mrgreen>
to ja słyszała o odwrotnej sytuacji tylko trochę smutnej:
"ludzka" okulistka leczyła nieodpłatnie i skutecznie kotka ze schroniska albo domu tymczasowego i lekarze weterynarii (tzn odpowiednik izby lekarskiej) złożyli na nią skargę
Yolla pisze:to ja słyszała o odwrotnej sytuacji tylko trochę smutnej:
"ludzka" okulistka leczyła nieodpłatnie i skutecznie kotka ze schroniska albo domu tymczasowego i lekarze weterynarii (tzn odpowiednik izby lekarskiej) złożyli na nią skargę
przykre ... przecież nie ważne kto pomaga jak pomaga skutecznie