Lolek
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
Re: Lolek
To się cieszę, że przesyłka dziś dotarła, a zawartość smakowała
. Ja zawsze adresuję przesyłkę do odbiorcy <lol>
Bentley wieczorem do Lolka zadzwoni, lub napisze smsa, bo chyba abonament znowu gówniarz przekroczył <lol> i się spyta, czy daliście mu szansę samemu otworzyć przesyłkę
Bentley wieczorem do Lolka zadzwoni, lub napisze smsa, bo chyba abonament znowu gówniarz przekroczył <lol> i się spyta, czy daliście mu szansę samemu otworzyć przesyłkę
- EwaL
- Posty: 1920
- Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27
Re: Lolek
Dzisiaj mieliśmy wizytę księdza na kolędzie. Wcześniej mówiłam Lolkowi, że ma być grzecczny, nie pić wody święconej ze stołu, nie korzystać z kuwety w trakcie np. modlitwy <lol>, takie tam dobre zasady zachowania w obecności czarnosukiennych. Zabroniłam jeszcze wchodzić pod sułtannę i bawić się kropidłem. Lolek przejął się bardzo swoim zadaniem, nawet za bardzo. Jak tylko ksiądz usiadł, to dumnie wmaszerował do pokoju i przedefilował krokiem właściciela mieszkania. Poobserował chwilę, zrobił spektakularne skoki na krzesło. A że nie spotkał się z aplauzem ze strony gościa to zadzierając ogon wyszedł. Czyli było przyzwoicie... do momentu wyjścia księdza. Jak już był przy drzwiach wyjściowych to Lolek zmaterializował się, wzięłam więc go na ręce mowiąć: "Lolek, obiecałam, że poznasz księdza, oto ksiądz." (nie chcę wiedzieć co sobie duchowny o mnie pomyślał)
Lolek spojrzał w góre i zobaczył...dwumetrowego gościa, waga słuszna, nawet bardzo, omotanego czarną suknią i białą firnaką, przepełnionego zapachami, który tubalnym głosem krzyknął: "A on mnie nie zaatakuje?!" Na co Lolek zrobił wiekie oczy, zaczął wbijać mi pazury w ramię, wić się jak piskorz, krzycząc po kociemu: "Czarny potwór!!!". Ksiądz szybkim susem znalazł się na klatce schodowej, a ja na pożegnanie zdążyłam wydukać:" Niech ksiądz się nie boi, to tylko diabelskie nasienie, dlatego tak reaguje". No cóż, Lolek ministrantem już chyba nie zostanie...
Lolek spojrzał w góre i zobaczył...dwumetrowego gościa, waga słuszna, nawet bardzo, omotanego czarną suknią i białą firnaką, przepełnionego zapachami, który tubalnym głosem krzyknął: "A on mnie nie zaatakuje?!" Na co Lolek zrobił wiekie oczy, zaczął wbijać mi pazury w ramię, wić się jak piskorz, krzycząc po kociemu: "Czarny potwór!!!". Ksiądz szybkim susem znalazł się na klatce schodowej, a ja na pożegnanie zdążyłam wydukać:" Niech ksiądz się nie boi, to tylko diabelskie nasienie, dlatego tak reaguje". No cóż, Lolek ministrantem już chyba nie zostanie...
- EwaL
- Posty: 1920
- Rejestracja: 31 sie 2012, 09:27
Re: Lolek
Coś dziwnego stało sie z wodą święconą, która stala na spodeczku (spodeczek z wodą i kropidło - własność sąsiadki, która za plecami księdza podrzuciła mi podręczny zestaw kolędowy). Podobny jest do lolkowego, na którym serwuję mokre jedzenie. Talerzyk stał na stole, przez chwilę nie było nikogo w domu (robiliśmy wieczorne zakupy), chciałam posprzatać, a tutaj...pusto. Ktoś w tym maczał...wąsy, bo sama to chyba nie wyparowała.