Lili i Bazylek
- mogg
- Posty: 184
- Rejestracja: 02 lis 2013, 22:39
- Płeć: kotka
- Skąd: Kielce
Re: Lili
Więc wycięte zostało kawałek jelitka , Państwo Weterynarze pokazali nam nawet foty.
Lila wybudzona , słaba ale kontaktowa.
Jutro jedziemy na kroplówki do tego Pani Wet powiedziała że przeszkoli mnie też z zastrzykami i kroplówkami żebym nie jeździła 2 razy.
Są cały czas pod telefonem gdyby coś się działo.
Lila jak to Lila chciała już wyjść w tym momencie z transportera , to samo było po sterylizacji.
Ulokowałam ją przy kaloryferze, termofor umieściłam pod kilka razy złożonym kocem żeby ogrzewał jej brzunio...
No i zamknęłam ją żeby jednak nie ruszała sie z miejsca bo to przecież niebezpieczne dla Niej, to nie była sterylka tylko bardzo poważna operacja.
Pani Wet chwaliła Nas za zaangażowanie w ratowanie Lili i ogólnie że widać że nam strasznie zależy na zwierzaku <serce>
Śmiała się jak przywiozłam kocyk z tekstem że to jej ulubiony- ten niebieski ze zdjęć.
Narazie jest ok. Teraz będziemy podawać elektrolity i żywić dożylnie. W niedziele będziemy podawać pierwszy posiłek - papkę taką specjalną.
Do środy codziennie jesteśmy u weterynarza i tak Nam powiedzieli że do środy już będziemy wiedzieć czy jelitka podejmą pracę i będzie ok.
Strasznie ale to strasznie dziękuję za słowa otuchy bo naprawdę cieżko się patrzy na krzywdę ukochanego i 3 lata wyczekiwanego zwierzaka. To wspaniałe dostać tyle wsparcia od Was i cieszę się że mam gdzie napisać co z Lili i kogoś to obchodzi bo ludzie patrzą na mnie jak na głupią - ryczę za kotem. PRzeciez to członek naszej rodziny , mała dziewczynka traktowana jak księżniczka. Ludzie naprawdę czasem nie mają serca
Lila wybudzona , słaba ale kontaktowa.
Jutro jedziemy na kroplówki do tego Pani Wet powiedziała że przeszkoli mnie też z zastrzykami i kroplówkami żebym nie jeździła 2 razy.
Są cały czas pod telefonem gdyby coś się działo.
Lila jak to Lila chciała już wyjść w tym momencie z transportera , to samo było po sterylizacji.
Ulokowałam ją przy kaloryferze, termofor umieściłam pod kilka razy złożonym kocem żeby ogrzewał jej brzunio...
No i zamknęłam ją żeby jednak nie ruszała sie z miejsca bo to przecież niebezpieczne dla Niej, to nie była sterylka tylko bardzo poważna operacja.
Pani Wet chwaliła Nas za zaangażowanie w ratowanie Lili i ogólnie że widać że nam strasznie zależy na zwierzaku <serce>
Śmiała się jak przywiozłam kocyk z tekstem że to jej ulubiony- ten niebieski ze zdjęć.
Narazie jest ok. Teraz będziemy podawać elektrolity i żywić dożylnie. W niedziele będziemy podawać pierwszy posiłek - papkę taką specjalną.
Do środy codziennie jesteśmy u weterynarza i tak Nam powiedzieli że do środy już będziemy wiedzieć czy jelitka podejmą pracę i będzie ok.
Strasznie ale to strasznie dziękuję za słowa otuchy bo naprawdę cieżko się patrzy na krzywdę ukochanego i 3 lata wyczekiwanego zwierzaka. To wspaniałe dostać tyle wsparcia od Was i cieszę się że mam gdzie napisać co z Lili i kogoś to obchodzi bo ludzie patrzą na mnie jak na głupią - ryczę za kotem. PRzeciez to członek naszej rodziny , mała dziewczynka traktowana jak księżniczka. Ludzie naprawdę czasem nie mają serca