Tajga znosi rozstania zdecydowanie lepiej (odpukać!). Już nie "płacze" za pańciem, po drzemce nie szuka go już w drugim pokoju z nadzieją, że gdzieś tam jednak jest... Chyba się powoli przyzwyczaja, że pańciu trochę jest, a potem go długo nie ma. Nawet foch w dniu powrotu został bardzo ograniczony w czasie <lol> Za pierwszym razem boczyła się na niego kilka godzin, teraz tak mniej więcej pół godziny - jak pańciu wyjdzie spod prysznica, to już może się o względy kotka ubiegać z powodzeniem <rotfl> Pewnie mój rozsądny kotek uznał, że skoro potężny foch nie zadziałał, pańciu się nie przejął i znowu wyjechał, to po co czas na niepotrzebne demonstracje tracić <lol> <lol> <lol> Oczywiście emocje są, wiadomo, widać (i czuć <gwiżdże>) to w kuwecie, kiedy TŻ jest w domu, ale wydaje mi się, że będzie coraz lepiej.
Oh jak dobrze, ze fotke jeszcze mozna chociaz telefonem pstryknac, zebysmy nie zapomnieli jak Tajgunia wyglada. A ona jak zawsze laciato przepiekna jest <zakochana>
Trzymajcie sie dzielnie w czasie kolejnej rozłąki Na pewno zleci raz-dwa no i macie siebie :-)
Miec dluga labe od pracy <gwiżdże> i koteczke glaskac az do naderwania sobie sciegna w nadgarstku <lol>
Ale jest rozkosznie przytulasna! <zakochana> <serce>