Kitka, Bazyl i Eliot
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
To trzeba się cieszyć, że Bajzelkowi udało się takie wielkie coś wyrzucić. Teraz mu będzie na pewno lepiej 
- norka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2610
- Rejestracja: 17 cze 2014, 17:02
- Płeć: kobieta
- Skąd: Śląsk
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
15cm <strach> ....aż mnie ciary przeszły.........mam nadzieję że problemy z brzuszkiem się na tym zakończą.... <ok> <ok> <ok>
- Dominikana
- Posty: 1155
- Rejestracja: 21 sie 2014, 16:31
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Jelcz-Laskowice
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Kociaczku trzymam mocno kciukole żeby to był już koniec Twoich problemów <ok> <ok> <ok> <ok> 
- Yolla
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2533
- Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Białystok
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
mam nadzieję, że Bajzelek pozbył się juz wszystkich kudłatych intruzów
kiedyś Isiek zwymiotował kłaka grubości palca ale to było w okresie intensywnego gubienia sierści z powodu alergii
dużo zdrówka Bajzelku :-)
kiedyś Isiek zwymiotował kłaka grubości palca ale to było w okresie intensywnego gubienia sierści z powodu alergii
dużo zdrówka Bajzelku :-)
- Łatka
- Posty: 343
- Rejestracja: 23 maja 2014, 21:52
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wąbrzeźno
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Ło matko to dopiero był kłaczek <shock> <shock> <shock> Mam nadzieję, że już teraz wszystko będzie ok i z wymiotami koniec.
- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Jak sie czuje Bajzelek?
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Ja niestety z każdym kłakiem mam mniejszą nadzieję, że to koniec
Bajzelek chyba czuje się dobrze, nic nie wskazuje na to, żeby miało być inaczej.
Zaczęliśmy dziś pozbywanie się paskudy, kotki dostały pierwsze tabletki, ja cały dzien odkurzam, myję, piorę i szoruję. Nie pojechałam na wystawę
bo wygląda na to, że cały weekend spędzę tak jak dziś.
Póki co trudno mi pogodzić się ze świadomością, że tak truję chemią te moje futerka
Zastanawiam się co zrobić z kartonowymi drapakami, mamy ich trochę, bo i rondelki, i Mykitty i jeszcze kilka innych...
Jeden z rondelków potraktowałam myjką parową, przeżył, ale mam wątpliwości czy to wystarczy, co myślicie?
Bajzelek chyba czuje się dobrze, nic nie wskazuje na to, żeby miało być inaczej.
Zaczęliśmy dziś pozbywanie się paskudy, kotki dostały pierwsze tabletki, ja cały dzien odkurzam, myję, piorę i szoruję. Nie pojechałam na wystawę
Póki co trudno mi pogodzić się ze świadomością, że tak truję chemią te moje futerka
Zastanawiam się co zrobić z kartonowymi drapakami, mamy ich trochę, bo i rondelki, i Mykitty i jeszcze kilka innych...
Jeden z rondelków potraktowałam myjką parową, przeżył, ale mam wątpliwości czy to wystarczy, co myślicie?
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Trzy koteczki w jednym kadrze - to się rzadko u mnie zdarza <mrgreen> Więc muszę pokazać.

Tak wypucowanego i czyściutkiego domu chyba od nowości nie miałam :-) Co prawda poświęciłam na to prawie cały długi weekend, ale co robić.
A Gwiazdora... ups, Świętego Mikołaja <mrgreen> poproszę chyba o porządną parownicę, ta myjka parowa, którą mam to i owszem, daje radę, ale nie takiemu hurtowemu czyszczeniu.
Jesteśmy w trakcie leczenia, koty przechodzą rozszerzony program (5 dni Aniprazol, 10-14 dni metronidazol), Diunka podstawowy (5 dni Aniprazol). Jej test wyszedł ujemny, postanowiliśmy nie obciążać jej za bardzo, ona i tak przez minimum 6 tygodni musi przyjmować doksycyklinę.
Stado czuje się dobrze, chociaż Bajzelkowi znów zdarzyło się wymiotować kłaki, jeszcze ze 2 razy, tym razem nieduże, nie wiem o co chodzi... Jednak teraz najważniejsze, że humor mu dopisuje i widać, że dobrze się czuje. Po krótkim kryzysie i buncie, kiedy znów zaczął się rzucać i pluć tak bardzo, że podanie mu tabletki graniczyło z niemożliwością, znów dzielnie to znosi
Kitunia nigdy nie sprawiała problemów, łyka grzecznie wszystko co jej wrzucę do pysia i ani trochę się nie obraża, ona chyba wie, że robię co muszę i nie chcę jej krzywdy. Na dowód tego jeszcze częściej przychodzi na kolanka, a w nocy zamiast, tak jak zwykle, zwinąć się kłębuszek pod moją pachą i grzecznie spać, odstawia tańce udeptywańce na mnie... i żeby to jeszcze raz <shock> Przez co słabo ostatnio sypiam.
Puszek też nie sprawia problemów, łatwo mu zaaplikować tabletkę, jednak on ma mi za złe.. no może miał, może już mi wybaczył, dziś znów przyszedł rano do łóżka poprzytulać się, a nie robił tego od kilku dni
Diunka tabletki łyka jak cukierki <mrgreen> Po prostu podaję jej na dłoni i po kłopocie. Gdyby tak z kotami się dało...
Nadal źle mi z tym, że "truję" futerka. Pocieszam się jednak, że i tak był już czas na odrobaczenie, co uczynił Aniprazol, a metronidazol dobrze zrobi na dziąsełka Bajzelka, Puszkowi też nie zaszkodzi, bo też nie są idealne.
Hmmm... głupio gadam?
No to wracam do odrabiania zaległości w Waszych wątkach <tańczy> Bo mam już internet!
Nota bene Plus aktywował mi kartę dokładnie miesiąc po złożeniu zamówienia i 3 tygodnie od podpisania umowy <lol> Czegoś takiego się nie spodziewałam.
Tak wypucowanego i czyściutkiego domu chyba od nowości nie miałam :-) Co prawda poświęciłam na to prawie cały długi weekend, ale co robić.
A Gwiazdora... ups, Świętego Mikołaja <mrgreen> poproszę chyba o porządną parownicę, ta myjka parowa, którą mam to i owszem, daje radę, ale nie takiemu hurtowemu czyszczeniu.
Jesteśmy w trakcie leczenia, koty przechodzą rozszerzony program (5 dni Aniprazol, 10-14 dni metronidazol), Diunka podstawowy (5 dni Aniprazol). Jej test wyszedł ujemny, postanowiliśmy nie obciążać jej za bardzo, ona i tak przez minimum 6 tygodni musi przyjmować doksycyklinę.
Stado czuje się dobrze, chociaż Bajzelkowi znów zdarzyło się wymiotować kłaki, jeszcze ze 2 razy, tym razem nieduże, nie wiem o co chodzi... Jednak teraz najważniejsze, że humor mu dopisuje i widać, że dobrze się czuje. Po krótkim kryzysie i buncie, kiedy znów zaczął się rzucać i pluć tak bardzo, że podanie mu tabletki graniczyło z niemożliwością, znów dzielnie to znosi
Kitunia nigdy nie sprawiała problemów, łyka grzecznie wszystko co jej wrzucę do pysia i ani trochę się nie obraża, ona chyba wie, że robię co muszę i nie chcę jej krzywdy. Na dowód tego jeszcze częściej przychodzi na kolanka, a w nocy zamiast, tak jak zwykle, zwinąć się kłębuszek pod moją pachą i grzecznie spać, odstawia tańce udeptywańce na mnie... i żeby to jeszcze raz <shock> Przez co słabo ostatnio sypiam.
Puszek też nie sprawia problemów, łatwo mu zaaplikować tabletkę, jednak on ma mi za złe.. no może miał, może już mi wybaczył, dziś znów przyszedł rano do łóżka poprzytulać się, a nie robił tego od kilku dni
Diunka tabletki łyka jak cukierki <mrgreen> Po prostu podaję jej na dłoni i po kłopocie. Gdyby tak z kotami się dało...
Nadal źle mi z tym, że "truję" futerka. Pocieszam się jednak, że i tak był już czas na odrobaczenie, co uczynił Aniprazol, a metronidazol dobrze zrobi na dziąsełka Bajzelka, Puszkowi też nie zaszkodzi, bo też nie są idealne.
Hmmm... głupio gadam?
No to wracam do odrabiania zaległości w Waszych wątkach <tańczy> Bo mam już internet!
Nota bene Plus aktywował mi kartę dokładnie miesiąc po złożeniu zamówienia i 3 tygodnie od podpisania umowy <lol> Czegoś takiego się nie spodziewałam.
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Śliczniusie kotełki <zakochana> <zakochana> <zakochana>
-
Aga L.
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1322
- Rejestracja: 08 gru 2012, 18:21
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kraków
Re: Kitka, Bazyl i Eliot
Proszę, jednak się przekonali do drapaka <tańczy> Fajne stadko a Ty to chyba niedługo weterynarzy będziesz pouczać , widać, że studiowałaś temat leczenia dogłębnie <lol>