alakin
Ale ile razy można słuchać tego samego <strach> <shock> Oni jakby się zacieli. Nie wiedzą, że planujemy kota - to by dopiero było gadanie

Co spotkanie, co wizyta ta sama śpiewka, na okragło od 2,5 roku. I co chwila "A Wy to też nie będziecie chcieli już psa bo to tylko kłopot, bo zwierze się męczy...bo jak choruje to nie wiadomo co mu jest, bo to koszty" i potrafią to powtarzać przez 30 min. Oni nie pytają oni twierdzą. Masakra jakaś. Ja ich rozumiem są starsi, dzieci odchowali, chcą sobie odpocząc a nie latac z psem po nocach ... Tego którego teraz mieli to w ogóle jakis horror nie pies. Kompletnie nie wychowany, nauczony wychodzenia co 3h niezaleznie od pory dnia...

I tak z nim latali przez 16 lat. Nie dziwie się im, że mają dość ale sami sobie taki los zgotowali. Sytuajca nam się o tyle skomplikowała, że mieszkamy na ich mieszkaniu tzn nie z nimi ale na mieszkaniu które po części do nich należy. Mieliśmy się wyprowadzić do końca grudnia, ale nie da rady...Myślimy czy nie wykupić od nich tego mieszkania, ale póki co to swojego wysłucham. Chociaż mamy zamiar urabiać, że taki kot jest małoobsługowy i jakbysmy go nie przygarnęłi trafiłby do schroniska czy coś...wiem, że brzydko kłamać ale oni nie ogarną, że za zwierzaka tyle płacić. Teść jest typem człowieka, który nie ma problemu z pozbyciem się małych kociaków w sposób średnio humanitarny czy ze zjedzeniem mięsa z psa...jego nic nie rusza. Nie żeby był jakimś potrowem bo ogólnie to dobry człowiek...ale sotosunek do zwierząt to ma podły. Nie chodzi i nie krzywdzi ich celowo ... ale dyskusje z nim nie mają sensu nie raz mu powiedziałam, że się cieszę, że syn się w niego nie wdał.
Się rozpisałam, ale chyba musiałam to z siebie wyrzucić
dagusia
My naszego mieliśmy odbierać 2 stycznia ;) Więc prawie całkiem w tym samym czasie. A zdjęcia będa - pewnie, juz zaczęłam mysleć o nowym obiektywie na tą okazję <lol>