Strasznie przepraszam, że zostawiłam Was tak w połowie zdania

Musiałam pędzić, bo poza pracą, domem, młodszą córką, mam teraz starszą córkę w szpitalu i biegłam dokupić jej i dowieść kilka rzeczy, które jeszcze w ostatniej chwili okazały się potrzebne...
Przygarnęliśmy małego tylko na chwilę

Dla mnie samej ta historia jest niewiarygodna... I nie, nie zabieram do domu wszystkich kotów które przebiegają mi drogę, bo już mnie kilka osób o to pytało, patrząc jak na nienormalną... Ale on był mały, było ciemno, wokół pełno samochodów... Nie mogłam zostawić go na ulicy, nie miałam też do kogo go zawieść, trafił więc do nas, chociaż wiedziałam że ryzykuję. Gdzieś tam może w ułamku sekundy zdążyłam podświadomie pomyśleć, że to tylko na chwilę, że jest to dokładnie taki kotek o jakim marzy Malenka, najlepsza przyjaciółka mojej młodszej córki. Mały i czarny jak Nocna Furia. Że może się uda. Że może kotek będzie jej.
Malena jest niesamowita. Jest małą zaklinaczką kotów. Dziewczyny umawiają się na nocowanie, Malenka była u nas dwa razy i wierzcie mi, nie wiem jak ona to robi, ale może z kotami zrobić wszystko. Nosiła na rękach Leosia i Jadwinię, przed noszeniem Lucka udało mi się ją powstrzymać, ale też próbowała <mrgreen> Całowała za to wszystkie trzy <oops> a wierzcie mi, trzeba mieć w sobie sporo odwagi żeby całować patrzącego zawsze wilkiem Lucka <lol>
I właśnie do Malenki i do jej rodziców, naszych przyjaciół, w dodatku mieszkających blisko bo też w Wilanowie, trafi moja mała puchata znajda <zakochana> Jestem przeszczęśliwa <oops> Cieszę się nie do opisania, że go wzięłam, że będzie ich... Teraz już tylko mam nadzieję, że ta niewiarygodna ale i nieprzemyślana historia dobrze się dla wszystkich skończy. Bo nie, nie padaj Maga na kolana, wiem że zrobiłam źle, wiem że biorąc do domu bez badań kota z ulicy, nawet na chwilę, nawet jeśli wydawało mi się że "wygląda na zdrowego", naraziłam zdrowie moich kotów...
A mała zaklinaczka kotów wygląda tak:
Mam nadzieję, że wyrośnie nie tylko na piękną i dobrą, ale i na mądrą kobietę, która nie będzie przynosiła do domu przebiegających jej przed autem w lutowy wieczór bezdomnych kotów
