Już je widziałam w kwiaciarniach

Patrzyły na mnie i wołały "weź mnie!" <mrgreen> Ale ja twarda jestem.
Dziękuję Wam, Kochane, i nie martwcie się, teraz jest już ok, powiedziałabym, że normalnie. Najważniejsze, że Kitunia dobrze się czuje. Teraz pracuję nad zapewnieniem jej opieki na czas moich wyjazdów (na szczęście nie tak częstych) - leki musi dostawać dokładnie co 12h.
Bardzo dużo dała mi wizyta u Doktora Wrzoska (neurologa) we Wrocławiu, zupełnie zmienił mi perspektywę. Kazał cieszyć się, że Kitunia tak dobrze reaguje na leki i nie demonizować skutków ubocznych fenobarbitalu, bo koty najczęściej bardzo dobrze go znoszą. Ma już starzejących się pacjentów, którzy praktycznie całe życie przeżyli na tym leku!
Będzie dobrze :-) A Wasze kciuki na pewno w tym pomogą <gwiżdże>