Tak więc zaczęłyśmy dziś z Amisią długi weekend... Przymusowy trochę dla mnie bo na L4 ale zawsze

Się Amisiek będzie pewnie dziwić co rano, że mamuśka nie idzie do pracy... <lol>
Swoją drogą nasza kochana służba zdrowia rozwaliła mnie dziś totalnie <!> Rano przez telefon dowiedziałam się, że rejestrują na środę <shock> No fajnie, szkoda że do środy to co niektórzy pacjenci mogli by zejść ze trzy razy... <strach> Musiałam iść na 16-tą prosić żeby mnie ewentualnie przyjęto między pacjentami... <shock> Wyprosiłam po 1,5 godziny czekania <shock> <shock> Potem jeszcze jakieś 40 minut w kolejce w aptece i koło 19-ej udało się wrócić do domu <hm> Uff... <!>
Tymczasem w domu okazało się, że moja osobista pielęgniarka jest bardzo zajęta składaniem z dziadkiem szafki do łazienki <mrgreen>
Boziu jaki to cudny widok był... <zakochana> Amisia w pudełku ze śrubkami <zakochana> Prawie podawała kolejne potrzebne...
A co do dziadka opowiem Wam jeszcze coś... Tylko ciiiii... Jakby co to nie ja, bo dziadek publicznie na pewno się wyprze <lol>
Tak więc dziadek Amisi, to jest mój osobisty tatko, poważny pan lat nieomal 70, do niedawna przeciwnik kota w domu, próbujący wybić mi ten pomysł z głowy, bo że niby po co, że kłopot, że wymyśliłam, i tak dalej... przychodzi do nas na górę (mieszkamy z Amisią na pięterku a rodzice na parterze) i woła od progu:
Gdzie ta moja wnusia?

Uwierzycie??
