YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
Jerzu slodki, jaka ona byla pyza prawie kudlata mala slodka <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>
No "slodka" jest nadal, ale juz troche mniej "pyza" <lol>
No "slodka" jest nadal, ale juz troche mniej "pyza" <lol>
- Szopi
- Hodowca
- Posty: 1322
- Rejestracja: 20 lis 2010, 23:34
- Hodowla: Mikołówka*Pl
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kt.
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
nie no, bądźmy szczerzy, nie pyza, a chudzian, ileż mi przez nią siwych włosów przybyło, to nie wspomnę, ale jak się żyje i karmi wyłącznie miłością do Yogiego, to nie ma szans na nic więcej <lol> niejadek absolutny, ale ja już dwie takie niedojadki miałam, po przekroczeniu 1,5 roku nabrały tak masy, że chyba niedługo na dietę przejdziemy, Baby nie ma dużego brzucha, tylko 4 podbródki jej wyrosły <roll> <lol> <lol>
- beev
- Posty: 2513
- Rejestracja: 22 lip 2014, 22:08
- Płeć: kobieta
- Skąd: Lubsko
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
ale małe słodziaki choc i teraz taki piękny kotek z Carmelki <serce>
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
No chodziło mi o to że jakoś mało podszerstka mu się zrobiło 
- Malena
- Posty: 695
- Rejestracja: 06 lut 2014, 20:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: kujawy
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
Moje drogie dzisiaj bez zdjęć, ale za to z radosną nowiną...
Rzecz miała miejsce w sobotę kiedy to do Polski przyleciała moja przyjaciółka Asia i po trzech latach nieobecności spędziłyśmy ze sobą cały Boży dzień od ran do późnej nocy. Pewnie nikomu nie muszę przypominać jakim cykorem jest Yoguś i że do tej pory jak tylko przychodzili do nas goście Yoguś znikał pod łóżkiem w sypialni na wiele godzin i wychodził dopiero długo po tym jak ostatni gość opuścił dom. W sobotę tradycyjnie jak Yoguś tylko usłyszał dźwięk domofonu natychmiast schował się w bezpiecznym miejscu i tyle go widzieli. Już się do tego przyzwyczaiłam, mój kot po prostu tak ma. Jakie było moje zdziwienie kiedy Yoguś po kilku godzinach nieśmiało przyszedł zobaczyć któż to do nas przyszedł. Stanął w przedpokoju niepewnie wychylił się zza ściany popatrzył ogromnymi, wytrzeszczonymi oczami i uciekł. Już kiedyś tak zrobił jak przyszła do nas Audrey, raz jeden to się zdarzyło więc pomyślałam sobie że znowu się schowa i już dzisiaj nie wyjdzie. Jakie było moje zdziwienie kiedy za chwilkę Yoguś wrócił w to samo miejsce i już nie uciekł tylko usiadł w bezpiecznej odległości nie spuszczając z oczu Asi. Wieczór był ciepły więc drzwi na balkon były otwarte i widziałam że Yoguś miał ogromną ochotę wyjść na balkon, ale żeby tam się znaleźć trzeba było przejść obok naszego gościa i w którymś momencie moje kochane maleństwo zebrało się na odwagę i na króciutkich nóżkach przebiegło prosto na balkon!!! Nie wyobrażacie sobie w jakim ciężkim szoku byłam, każdy kto choć raz miał do czynienia z Yogusiem wie, jak bardzo jest strachliwym kotkiem. Posiedział sobie na tym balkonie spoglądając od czasu do czasu na Asię, a kiedy wrócił w jego ruchach było widać jak bardzo jest zadowolony z tego co zrobił, chodził z podniesionym ogonem jakby chciał powiedzieć "patrzcie to ja - taki jestem dzielny!!!" później nawet kilka razy podszedł do Asi powąchać jej rękę, a później leżał sobie przy nas z wywalonym brzuszkiem <mrgreen> Taka byłam wzruszona, że aż łzy stały mi w oczach <oops> tak sobie później pomyślałam że może wpływ na tą całą sytuację ma fakt, że często rozmawiam z Asią na Skype i w pewny sensie głos mojej przyjaciółki nie jest mu obcy.
Dziewczyny jestem najszczęśliwsza na świecie <tańczy> <tańczy> ale ta historia na tym się nie kończy...
C.D.N.
Rzecz miała miejsce w sobotę kiedy to do Polski przyleciała moja przyjaciółka Asia i po trzech latach nieobecności spędziłyśmy ze sobą cały Boży dzień od ran do późnej nocy. Pewnie nikomu nie muszę przypominać jakim cykorem jest Yoguś i że do tej pory jak tylko przychodzili do nas goście Yoguś znikał pod łóżkiem w sypialni na wiele godzin i wychodził dopiero długo po tym jak ostatni gość opuścił dom. W sobotę tradycyjnie jak Yoguś tylko usłyszał dźwięk domofonu natychmiast schował się w bezpiecznym miejscu i tyle go widzieli. Już się do tego przyzwyczaiłam, mój kot po prostu tak ma. Jakie było moje zdziwienie kiedy Yoguś po kilku godzinach nieśmiało przyszedł zobaczyć któż to do nas przyszedł. Stanął w przedpokoju niepewnie wychylił się zza ściany popatrzył ogromnymi, wytrzeszczonymi oczami i uciekł. Już kiedyś tak zrobił jak przyszła do nas Audrey, raz jeden to się zdarzyło więc pomyślałam sobie że znowu się schowa i już dzisiaj nie wyjdzie. Jakie było moje zdziwienie kiedy za chwilkę Yoguś wrócił w to samo miejsce i już nie uciekł tylko usiadł w bezpiecznej odległości nie spuszczając z oczu Asi. Wieczór był ciepły więc drzwi na balkon były otwarte i widziałam że Yoguś miał ogromną ochotę wyjść na balkon, ale żeby tam się znaleźć trzeba było przejść obok naszego gościa i w którymś momencie moje kochane maleństwo zebrało się na odwagę i na króciutkich nóżkach przebiegło prosto na balkon!!! Nie wyobrażacie sobie w jakim ciężkim szoku byłam, każdy kto choć raz miał do czynienia z Yogusiem wie, jak bardzo jest strachliwym kotkiem. Posiedział sobie na tym balkonie spoglądając od czasu do czasu na Asię, a kiedy wrócił w jego ruchach było widać jak bardzo jest zadowolony z tego co zrobił, chodził z podniesionym ogonem jakby chciał powiedzieć "patrzcie to ja - taki jestem dzielny!!!" później nawet kilka razy podszedł do Asi powąchać jej rękę, a później leżał sobie przy nas z wywalonym brzuszkiem <mrgreen> Taka byłam wzruszona, że aż łzy stały mi w oczach <oops> tak sobie później pomyślałam że może wpływ na tą całą sytuację ma fakt, że często rozmawiam z Asią na Skype i w pewny sensie głos mojej przyjaciółki nie jest mu obcy.
Dziewczyny jestem najszczęśliwsza na świecie <tańczy> <tańczy> ale ta historia na tym się nie kończy...
C.D.N.
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
WOW fantastyczne!
Ale się cieszę <tańczy> <tańczy>
Yoguś. Jesteś cudowny <serce> <serce> <serce> <serce>
Ale się cieszę <tańczy> <tańczy>
Yoguś. Jesteś cudowny <serce> <serce> <serce> <serce>
- Audrey
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6092
- Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kujawy
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
Nie kończy się, oj nie kończy. .. <gwiżdże>
- Malena
- Posty: 695
- Rejestracja: 06 lut 2014, 20:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: kujawy
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
Tak sobie pomyślałam, że to wszystko było zbyt piękne żeby było prawdziwe, a niestety Asia tak rzadko przylatuje do Polski, że nieprędko będzie okazja do powtórki. Byłam przekonana, że mogę to potraktować jako jednorazowy incydent, aż tu nagle...
Dziś odwiedziła nas Audrey, zdążyłam zrobić herbatę, usiąść do stołu i opowiedzieć jej tą niesamowitą historię. Minęło może z pół godzinki jak Ania była u nas w domu i w tym samym miejscu co w sobotę, nieśmiało wychylając się zza ściany pojawił się Yoguś <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen> Dziś już nie potrzebował tyle czasu co poprzednim razem <mrgreen> na początku, było widać że troszkę się obawia, ale już po chwili bawił się, jadł, chodził z wyraźnym samozadowoleniem, powąchał sobie ciocię Audrey <mrgreen> na razie jeszcze nie ma mowy o głaskaniu, ale jak tak dalej pójdzie to kto wie... <lol>
Czy wyobrażacie sobie jaka jestem szczęśliwa <tańczy> <tańczy> Wszystko, co zdarza się raz, może już się nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci <mrgreen>
Dziś odwiedziła nas Audrey, zdążyłam zrobić herbatę, usiąść do stołu i opowiedzieć jej tą niesamowitą historię. Minęło może z pół godzinki jak Ania była u nas w domu i w tym samym miejscu co w sobotę, nieśmiało wychylając się zza ściany pojawił się Yoguś <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen> Dziś już nie potrzebował tyle czasu co poprzednim razem <mrgreen> na początku, było widać że troszkę się obawia, ale już po chwili bawił się, jadł, chodził z wyraźnym samozadowoleniem, powąchał sobie ciocię Audrey <mrgreen> na razie jeszcze nie ma mowy o głaskaniu, ale jak tak dalej pójdzie to kto wie... <lol>
Czy wyobrażacie sobie jaka jestem szczęśliwa <tańczy> <tańczy> Wszystko, co zdarza się raz, może już się nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci <mrgreen>
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
Yogusiu, jaki dzielny chłopak z ciebie

- Betuś
- Posty: 4042
- Rejestracja: 21 sty 2014, 20:44
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Łódź
Re: YOGUŚ Mazuria*PL & CARMELCIA Mikołówka*PL
Madzia, łzy mi spływają po policzkach ze wzruszenia. To dlatego, ze Bohun jest jak Yogiś i doskonale wiem co przeżywałaś wczesniej i co czujesz teraz, kiedy odważył sie wyjść i przywitać gości
<serce>
Ciesze sie razem z Toba <hura> <hura>
Ciesze sie razem z Toba <hura> <hura>