Dziękuję Wam wszystkim
Dorotko
Zaczęliśmy wieczorem z rezerwą... Amisia obniuchała transporterek... potem ofukała <shock> Fuknął i Eguś... <shock>
Po otwarciu góry ani myślał wychodzić... w końcu nie wiadomo co ta nieznana kremowa może mu zrobić...? <shock> Troszkę się rozglądał a za chwilę układał do snu <serce> Amisia z dystansu obserwowała na zmianę z delikatnym pochodzeniem na paluszkach <gwiżdże> I jak tylko Eguś podnosił główkę to był syk albo baryton taki głęboki ostrzegawczy.... <strach> I się Eguś chował <shock>
Do wyjścia skusił go talerzyk z tuńczykiem <mrgreen> Wsuwał głodomorek jeszcze z tylnimi łapkami w transporterze <rotfl> Ale jak napełnił brzuszek to ruszył już całkiem dzielnie na zwiedzanie <tańczy>
I Amisia za nim oczywiście <mrgreen> Jak się zbliżali za bardzo to Amisia fukała i mały miś się wycofywał... I tak w koło macieju...
Wydawało się że trzeba będzie rozdzielić towarzystwo na noc ale Eguś płakał żałośnie bardzo jak zostawał sam na chociaż minutkę <hm> Więc ostatecznie zasnęliśmy wszyscy razem - i to bynajmniej nie na podłodze w przedpokoju <lol> - a normalnie w łóżku <roll> Eguś przy głowie a Amisia w nogach łóżka <roll> Ja czujnie bardzo ale wszystko było dobrze do rana <serce>
Z pobudką podchody zaczęły się od nowa... ale Misie coraz odważniejsze... coraz bliżej siebie... <gwiżdże>
Będzie dobrze :-)
Zdjęć nie umiem wrzucić z telefonu <hm> Więc jeszcze trochę cierpliwości Cioteczki
A póki co ściskamy Was mocno
























