Pysiulek Marcel achhhhh <zakochana>
Obaj są Piękni. Po prostu przepiekni.
Skoro już jest tak fajnie, to staraj się je karmić właśnie w miarę blisko, aby przyjemność kojarzyła się z nowym bratem. Wystarczy, że będą się widzieć z pewnej odległości podczas jedzenia <ok>
Marcelek jest totalnie kreskówkowy a waży tyle co piórko. Jest malutki i totalnie dzieciaczkowy, nawet łapkami jak macha to jak taki totalnie bezradny koci bejbuś. Wydaje mi się że Burczysław był taki malutki jak miał 8 a nie 14 tygodni. Za to ruchliwy jest za dwóch <zakochana>
Mimo wszystko ja nie pozwolilabym młodemu wtrącać się do miski Bulika, wg mnie dla drugiego kota to duży dyskomfort
Tak jak pisze Fusiu, żeby się widziały z pewnej odległości i miłe kojarzyły posiłki, tak wg mnie jest najlepiej :-)
P.S. Obaj są przesliczni, dzieciak przeslodki <serce> <serce>
Bulik nie dopuściłby Marcelka do miski gdyby mu jedzenie smakowało <lol> Prawda jest taka, że Bulik wzgardził indyczkiem i łaskawie wypił rosołek a mały wręcz za indykiem szaleje ... Ja się cieszę że w ogóle podchodzą do siebie bliżej. Wcześniej to było nie do pomyślenia. Podobnie pudełka wcześniej tylko nakręcały agresję tak, że mąż na mnie pomstował...W końcu zadziałały!
Dzięki dziewczyny, jesteście fantastyczne :-) Ja jednak wciąż będę marudzić Chłopaki niby już na siebie nie syczą etc. ale jeszcze dużo czasu upłynie zanim mój wrażliwy, kochany i najcudowniejszy Bunio choćby zbliży się do tego jaki był zanim przywiozłam Marcysia. Czuję się jakby go wcale w domku nie było ...
Marcelek jest przecudny <serce> nie mogę sie na niego napatrzeć <mrgreen> i rzeczywiście kojarzy się z wiewiórką z Chip&Dale <lol>
Buliczku, zobaczysz jeszcze że fajnie mieć braciszka
aurora80 pisze:Dzięki dziewczyny, jesteście fantastyczne :-) Ja jednak wciąż będę marudzić Chłopaki niby już na siebie nie syczą etc. ale jeszcze dużo czasu upłynie zanim mój wrażliwy, kochany i najcudowniejszy Bunio choćby zbliży się do tego jaki był zanim przywiozłam Marcysia. Czuję się jakby go wcale w domku nie było ...
Powiem tylko że ;płaczemy wtedy gdy nas ubywa a nie wtedy gdy jest nas więcej :-)
trzymaj się dzielnie za jakiś czas będziesz się śmiała ze swoich obaw, dokocenie nie zawsze jest szybkie i proste a u Ciebie nie jest źle