Jutro minie tydzień, jak Lola jest z nami. Tylko tydzień??? Wydaje mi się, że znacznie dłużej. Jest małą rozrabiarą, ma zupełnie inny charakter niż Raya. Bardzo ciekawska, cokolwiek nie weźmiemy do ręki, ona też musi sprawdzić, co to jest i czy da się tym bawić. Na szczęście nie dotyczy to jedzenia. Bawi się wszystkim. Nareszcie wieża ma wzięcie, nie dlatego, że ma fajne miejsca do spania, ale ma fajne pompony na gumce. Frajdą są sznurki od suszarki w łazience, ręcznik Froda, koce, czy rolka z papieru toaletowego. Łóżko trudno pościelić, bo przecież to doskonały plac zabaw. Ma niesamowity apetyt, zjada 2 razy więcej niż Raya. I je zarówno suche, jak i mokre. Karmy mieszam im obie, co miały z hodowli + bezzbożówkę i kupole są ok. Niestety nie zasypuje kupy w kuwecie, mało tego Raya już też przestała przy niej zasypywać <wsciekly> Z rzeczy ciężkich do zaakceptowania jest robienie sobie drapaka z odkrytych nóg w nocy. Przytulaśna jest umiarkowanie, ale zawsze jest przy nas.
Raya powoli chyba też wraca do normy. Mniej się bawi z nami (co mnie martwi), ale powoli zaczyna bawić się z Lolą. Coraz rzadziej prycha i miauczy na małą. No i w końcu powoli zaczyna być mają kochaną, mruczącą Rajusią. Rzadko sama przychodzi na mizianie, ale już się nie odsuwa, jak ja ją dopadnę
Moje córy nadal nie wiedzą, że powiększyła nam się rodzina. Wracają za tydzień. Oj będzie się działo <mrgreen>


