Czarnidełko śliczne i wygląda na bardzo zadbane
Asiu, a może to kocio - spacerowicz z czyjegoś otwartego, jak to latem bywa, okna?
Może warto w okolicy jakieś ulotki porozwieszać? Bardzo za Was trzymam kciuki.
Małgosiu, ulotki ze zdjęciem wiszą już od piątku. Leżą też w dwóch okolicznych szmateksach przy kasach, bo tam przychodzi masa ludzi :-)
Nasza pierwsza myśl też była taka, że to uciekinierka jest i pytaliśmy ludzi z okolicy, czy ktoś jej nie kojarzy jako np. kota sąsiadów, ale niestety nie.
Ja podejrzewałam że to zrobiliście (daliście ogłoszenia po okolicy) ale tylko to przychodzi mi do głowy żeby jakoś Wam pomóc <oops>
Trzymam kciuki za jak najdogodniejsze dla wszystkich zainteresowanych rozwiązaniem sprawy <ok>
Próba pierwszego kontrolowanego kontaktu obu kotek zakończyła się wczoraj atakiem ze strony Tajgi. I dla jej dobra zdecydowanie będziemy szukać domu dla Soni.
W tej chwili mieszkanie jest podzielone na pół, dziewczyny będą stuprocentowo izolowane, a ja będę robić wszystko (zgodnie z sugestiami Pani Dorotki ), żeby do momentu wyadoptowania czernidełka dziewczyny koegzystowały w najlepszy możliwy sposób.
Za mną kolejna noc rozkminek, czy na pewno dobrze zrobiliśmy. Ale wiem jedno, nawet gdybyśmy zamknęli przed Sonią drzwi od klatki i tak by któreś z nas po nią wróciło. Bo wymagała pomocy i zaufała nam od pierwszego momentu, bez wahania, tak jak kiedyś Tajga TŻ-towi.
Zaczekam jeszcze na wyniki badania parazytologicznego kału, powinny być lada chwila (Pani Dorotko, w tych emocjach zapomniałam Pani powiedzieć, że robimy to badanie) i ruszam z ogłoszeniami o adopcji.
Po raz pierwszy żałuję, że taka mało fejsowa jestem (chyba jeszcze nigdy w życiu nie napisałam nic u siebie na wallu, czy jak to się tam nazywa <oops> ) Będę Was szukać i zapraszać do znajomych, żebyście mogły udostępniać Sonię. Bo pomożecie, prawda?