Ale o Brysie martwię się razem z Tobą. Skoro tak źle znosi zamknięcie w pomieszczeniu, to co będzie w o wiele mniejszej klatce? Ale jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz
Bolek i Lolek i ich domek
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Bo z łatwym kotem to sobie każdy poradzi, do specjalnych przypadków potrzeba właśnie Ciebie <aniołek>
Ale o Brysie martwię się razem z Tobą. Skoro tak źle znosi zamknięcie w pomieszczeniu, to co będzie w o wiele mniejszej klatce? Ale jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz
Jak będzie fatalnie, to może lepsza będzie Provera, zamiast szybkiej sterylki, da to trochę więcej czasu na oswajanie. Nie wiem, tak sobie tylko głośno myślę, co mogloby być dla Was najlepsze...
Ale o Brysie martwię się razem z Tobą. Skoro tak źle znosi zamknięcie w pomieszczeniu, to co będzie w o wiele mniejszej klatce? Ale jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Asiu, nie mam szans jej nic podać. Jest dzika. Gdy będę ją łapać to pewnie tylko do klatki samozamykającej się. To wszystko jest bardzo trudne. Póki co był pierwszy dotyk i pomizianie po główce. Może choć ona da się oswoić, bo Henia i Frania do dziś się nie dały dotknąć. Aż dziw, że Jacuchna, mój największy miziak to ich brat.
Przy pięciu półdzikich kotach jest trudno. Odrobaczenie graniczy z cudem. Przecieranie oczek również. Jestem cała zdrapana. Czasem poświęcam pół godziny aby Loluś podszedł, a i to nie zawsze skutkuje.
Wiecie cioteczki, kocham je całym sercem, ale czasem jest mi ciężko. Nikt mi z Brysią nie chce pomóc, gdy mówię, że u mnie w przechowalni zrobi sobie krzywdę. Chyba, że kubraczek ją troszkę unieruchomi. A widziałam ją już uciekającą po pionowej ścianie pod sufit i spadajacej z samej góry..
Kurcze, nie chcą współpracować.
Ale żeby nie było na smutno. Zaczyna się robić słonecznie i moje stadko już brzuchami do góry się dziś wygrzewało. <tańczy> ten widok uwielbiam
Przy pięciu półdzikich kotach jest trudno. Odrobaczenie graniczy z cudem. Przecieranie oczek również. Jestem cała zdrapana. Czasem poświęcam pół godziny aby Loluś podszedł, a i to nie zawsze skutkuje.
Wiecie cioteczki, kocham je całym sercem, ale czasem jest mi ciężko. Nikt mi z Brysią nie chce pomóc, gdy mówię, że u mnie w przechowalni zrobi sobie krzywdę. Chyba, że kubraczek ją troszkę unieruchomi. A widziałam ją już uciekającą po pionowej ścianie pod sufit i spadajacej z samej góry..
Kurcze, nie chcą współpracować.
Ale żeby nie było na smutno. Zaczyna się robić słonecznie i moje stadko już brzuchami do góry się dziś wygrzewało. <tańczy> ten widok uwielbiam
- Kasik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5350
- Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
- Płeć: kobieta
- Skąd: Szczecin
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Asiu, nawet nie ma jak Ci pomoc, a bardzo bym chciała <serce>
Trzymam kciuki za Brysie i za Ciebie <ok>
Alfa śliczny <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Alfa śliczny <zakochana> <zakochana> <zakochana>
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Myślę od rana, że z tą Proverą to może być jednak głupi pomysł. Jest mała i pewnie dałoby się ją przemycić z atrakcyjnym jedzeniem - Sonia dostawała ją w dobrze ugniecionym kawałku kabanosa z Rossmanna - ale jeśli miałaś rację i Brysia miała ruję, to niestety może być już w ciąży, mimo że to dopiero luty (oby nie!). Chiara z Powszechnej Sterylizacji już jakiś czas temu pisała o pierwszej tegorocznej ciężarówce 
I nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby najpierw ją trochę oswajać, a potem ciachać. Bo jak ją zamkniesz w klatce, to całe zaufanie pewnie diabli wezmą
I dwie klatki by Ci chyba były potrzebne - jedna łapka, a druga bytówka do przetrzymania po zabiegu. Masz skąd pożyczyć jakby co? Kurde, przydałaby się jakaś sensowna fundacja w Twojej okolicy, żeby chociaż wspomogli wiedzą i doświadczeniem, co robić w takiej sytuacji...
I wiem, że Ci ciężko
My tu sobie popiszemy, pozachwycamy się zdjęciami, czasem klikniemy jakiś przelew i tyle, a dla Ciebie to są codzienne obowiązki i często codzienne zmartwienia, obciążające psychicznie, czasowo, finansowo... A my Cię możemy tylko wirtualnie przytulić 
I nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby najpierw ją trochę oswajać, a potem ciachać. Bo jak ją zamkniesz w klatce, to całe zaufanie pewnie diabli wezmą
I wiem, że Ci ciężko
- jasminka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3011
- Rejestracja: 28 sty 2010, 10:00
- Płeć: kobieta
- Skąd: Śląsk
Re: Bolek i Lolek i ich domek
A może bez ceregieli jak już złapiesz sterylka,kaftanik myślę że trochę ją uspokoi i może byśmy się po groszu zrzuciły na obróżkę z feromonami ?
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Asieńko
Klatkę mam już wstępnie załatwioną. Echh ważniejsza mi jest sterylka niż oswojenie. Więc pewnie faktycznie przestanę się starać ją oswajać. Ostatnie jej złapanie kosztowało mnie ponad miesiąc królewskiej obrazy <oops> Byle tylko ktoś z bandy mi się do klatki nie władował
Co do podawania lekarstw w mięsku, to niestety wszystkie koty się rzucają na raz. Lolka i Jacka mogę zamknąć, ale nad dziewczynkami nie panuję. Przy ostatnim odrobaczaniu miałam ten problem. Jacka musiałam wynosić bo chciał wszystko dla siebie, Frania i Henia jak zawsze na dystans... Lolek też wszędzie nos wsadzi <lol> <lol>
Frania zje w mięsku, Henia nie zje
Lolek wypluwa, Jacek się pieni
Z drugiej strony, pamiętacie jak obrażony był Jacuchna po kastracji u mnie w azylu? A Henia tylko się miziała..
Po wyjściu zwrot o 180 stopni. Jacek to plaster do człowieka.
Jasminko, myślę, że tak będzie najlepiej. Pieniążki mam <ok> Wydałam dopiero połowę na suche i mokre. Brałam pod uwagę sterylkę Brysi. Dziś pójdę do weta się umówić w ramach tego programu, bo on zaczyna się za niecałe 2 tyg
Klatkę mam już wstępnie załatwioną. Echh ważniejsza mi jest sterylka niż oswojenie. Więc pewnie faktycznie przestanę się starać ją oswajać. Ostatnie jej złapanie kosztowało mnie ponad miesiąc królewskiej obrazy <oops> Byle tylko ktoś z bandy mi się do klatki nie władował
Co do podawania lekarstw w mięsku, to niestety wszystkie koty się rzucają na raz. Lolka i Jacka mogę zamknąć, ale nad dziewczynkami nie panuję. Przy ostatnim odrobaczaniu miałam ten problem. Jacka musiałam wynosić bo chciał wszystko dla siebie, Frania i Henia jak zawsze na dystans... Lolek też wszędzie nos wsadzi <lol> <lol>
Frania zje w mięsku, Henia nie zje
Lolek wypluwa, Jacek się pieni
Z drugiej strony, pamiętacie jak obrażony był Jacuchna po kastracji u mnie w azylu? A Henia tylko się miziała..
Po wyjściu zwrot o 180 stopni. Jacek to plaster do człowieka.
Jasminko, myślę, że tak będzie najlepiej. Pieniążki mam <ok> Wydałam dopiero połowę na suche i mokre. Brałam pod uwagę sterylkę Brysi. Dziś pójdę do weta się umówić w ramach tego programu, bo on zaczyna się za niecałe 2 tyg
- agniecha
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1066
- Rejestracja: 15 mar 2015, 16:15
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Asiu
jesteś dzielna
właśnie przed chwilą dzwoniłam do gabinetu umówić się na sterylki , w ramach programu u nas 100 zł za kotkę
- Joasia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 374
- Rejestracja: 27 paź 2011, 21:09
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Brysię w pierwszej kolejności należy wysterylizować.
Nie wiem jak wygląda socjalizacja kotki - Brysia jest trzymana w mieszkaniu? W jakim wieku została złapana?
Zwykle dachowce, zwłaszcza gdy już zakosztują swobody, nie nadają się do mieszkania w domu "niewychodzącym".
I trzeba umieć się z tym pogodzić.
J.
Nie wiem jak wygląda socjalizacja kotki - Brysia jest trzymana w mieszkaniu? W jakim wieku została złapana?
Zwykle dachowce, zwłaszcza gdy już zakosztują swobody, nie nadają się do mieszkania w domu "niewychodzącym".
I trzeba umieć się z tym pogodzić.
J.
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Zwykle nie-dachowce tez niebardzo <lol> Wiem, bo mam <lol>Joasia pisze: Zwykle dachowce, zwłaszcza gdy już zakosztują swobody, nie nadają się do mieszkania w domu "niewychodzącym".
Mysle ze rasa (czy nie-rasa) nie ma z tym nic wspolnego, to chyba zalezy od charakteru kazdego stworzenia
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Bolek i Lolek i ich domek
Chyba nie śledzisz Asiu tego wątkuJoasia pisze:Brysię w pierwszej kolejności należy wysterylizować.
Nie wiem jak wygląda socjalizacja kotki - Brysia jest trzymana w mieszkaniu? W jakim wieku została złapana?
Zwykle dachowce, zwłaszcza gdy już zakosztują swobody, nie nadają się do mieszkania w domu "niewychodzącym".
I trzeba umieć się z tym pogodzić.
J.
Trzy moje koty bezdomne mają już niewychodzace domy, w tym dwa (Farcik i Ruda) które zostały adoptowane jako dorosłe. Mają się świetnie.
Przepraszam, ale komentarz wrzucony na prędce, niewiele mi pomaga.. Dwa posty dalej pisałam o problemie Brysi