Koko dodatkowo, raz dziennie dostaje puszeczkę z tuńczykiem i krewetkami w galaretce. Gdy niosę świeżo napełnioną miseczkę do kociej stołówki, plącze mi się między nogami, że o mało co orła nie wywinę
Aaaa! I jeszcze z rana kocurra lubią sobie rozwiązać łamigłówkę ze smaczkami, coby zwoje mózgowe dla gimnastyki rozprostować i... oczywiście ponownie zwinąć. Toteż muszę się pilnować, aby rzeczoną zagadkę w porę napełnić bez przypominania.
A tak, to grzeczne są (na ogół)
