Lucek (Inero Anpami Line*PL) i Nori Agilis Cattus
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- maga
- Hodowca
- Posty: 3486
- Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
- Hodowla: KRABRIKA*Pl
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Kontakt:
- Anka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1523
- Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Poznań
No to żeśmy się dokocili. Dokładnie w piątek <rotfl> Jak będe miałą wolniejszą chwilkę, to pokażę Wam tą różową kocicę.
Lucek póki co cięzko to znosi.
Najpierw został sam u moich rodziców, tylko z moją mamą, miauczał troszkę w nocy, ale nie chciał z nią spac, chociaz podobno mu proponowała <rotfl> dzień sędził z moim tatą, a z nim lubi bardzo byc <dziadek od kabanosków kocich> więc luz. W piątek późnym popołudniem TZ wrócił do domu i kocuro chciał się bawic i się bawili chłopaki. W nocy spał z TZtem, a w sobotę zmusił ileś razy do zabawy w gonito moją mamę.
Wczoraj jak przywieźlismy Lilę do domu Lucek zrobił dokładnie to, czego się spodziewaliśmy. Schował sie do swojego azylu pod nasze łóżko. Spędził tam cały wieczór i noc. Nie korzystał z misek, ani kuwety. Dzisiaj rano wyszedł po cukierka i na obchód na korytarz, skorystał z kuwety i na dzwięk płączu Lili zwiał pod łózko. Wstawiłam mu tam miseczkę z jedzeniem, pochrupał trochę. chyba jeszcze wodę też mu wstawię. Jesli do Lili będzie się przyzwyczajał tak samo jak do dzwięku dzwonka u moich rodziców, to do weekendu powinna byc sprawa rozwiązana a Lucek powinien przestac się bac. Gdyby Mała nie wydawałą dzwięków by było ok.
Wczoraj już witał się z gąską, obwąchał kocyk jak mała spała i dosłownie milimetry zabrakły by mógł zajrzec do rożka, ale Mała wyciągnęła łapki przez sen i wystraszony tym ruchem zwiał pod łózko i się nie pojawił do dzisiejszego ranka. Dzisiaj jak spała podałam mu ja na podogę do powąchania. Powąchał chętnie, ale z odległości jakiejś 40cm i krótką chwilkę z brzuchem przy ziemi i odszedł...
Zobaczymy co będzie dalej. Ciekawośc go rozsadza w każdym razie, więc powinno byc dobrze. Jesli do weekendu nie pozbędzie się strachu, to kupię to do kontaktu. Tylko nie mam pojęcia gdzie się udac po to...
Lucek póki co cięzko to znosi.
Najpierw został sam u moich rodziców, tylko z moją mamą, miauczał troszkę w nocy, ale nie chciał z nią spac, chociaz podobno mu proponowała <rotfl> dzień sędził z moim tatą, a z nim lubi bardzo byc <dziadek od kabanosków kocich> więc luz. W piątek późnym popołudniem TZ wrócił do domu i kocuro chciał się bawic i się bawili chłopaki. W nocy spał z TZtem, a w sobotę zmusił ileś razy do zabawy w gonito moją mamę.
Wczoraj jak przywieźlismy Lilę do domu Lucek zrobił dokładnie to, czego się spodziewaliśmy. Schował sie do swojego azylu pod nasze łóżko. Spędził tam cały wieczór i noc. Nie korzystał z misek, ani kuwety. Dzisiaj rano wyszedł po cukierka i na obchód na korytarz, skorystał z kuwety i na dzwięk płączu Lili zwiał pod łózko. Wstawiłam mu tam miseczkę z jedzeniem, pochrupał trochę. chyba jeszcze wodę też mu wstawię. Jesli do Lili będzie się przyzwyczajał tak samo jak do dzwięku dzwonka u moich rodziców, to do weekendu powinna byc sprawa rozwiązana a Lucek powinien przestac się bac. Gdyby Mała nie wydawałą dzwięków by było ok.
Wczoraj już witał się z gąską, obwąchał kocyk jak mała spała i dosłownie milimetry zabrakły by mógł zajrzec do rożka, ale Mała wyciągnęła łapki przez sen i wystraszony tym ruchem zwiał pod łózko i się nie pojawił do dzisiejszego ranka. Dzisiaj jak spała podałam mu ja na podogę do powąchania. Powąchał chętnie, ale z odległości jakiejś 40cm i krótką chwilkę z brzuchem przy ziemi i odszedł...
Zobaczymy co będzie dalej. Ciekawośc go rozsadza w każdym razie, więc powinno byc dobrze. Jesli do weekendu nie pozbędzie się strachu, to kupię to do kontaktu. Tylko nie mam pojęcia gdzie się udac po to...
