Ostatnie dwa tygodnie Malibu wstaje razem z moim TZ przed szosta maz oczywiscie do pracy a kota mu dzielnie pomaga w lazience nadzorujac poranna toalete co czesto sie konczy lomotem spadajacych plynow do kapieli czy mydla do wanny.Po opuszczeniu tego super przybytku.Zaczyna dzika galopade po mieszkaniu tym razem to moj TZ cwaluje za kotem nawolujac gdzie jest moj kotecek a kotecek tupiac jak stado sloni ucieka przed swoim oprawca.jedyna droga ucieczki to sypialnia i skok na klate swojej panci nie musz wspominac ze o spaniu czlowiek moze zapomniec