Święta, święta i po świętach...a ja ledwo łażę i nie dlatego, że brzuch urósł po świątecznym obżarstwie (nie było takowego, raczej umiarkowane delektowanie się), a dlatego, że ambitnie wzięłam się za ćwiczenia w niedzielę (po dłuższej przerwie) i dzisiaj mam mega zakwasy <diabeł> Łażę jak paralityk, a chciałam na fitnessa skoczyć wieczorkiem, bo karnet wykupiony, a ani razu nie byłam <gwiżdże> Muszę ten tydzień wykorzystać, chociaż te kilka dni do końca miecha, żeby mieć poczucie dobrze zainwestowanej kasy <lol>
O, noo, karmnik jest mega fajny, jestem bardzo zadowolona! Bardzo ułatwia życie, gdyż:
1. Kostek nie ma dostępu (on ma bardzo wrażliwe jelita i karma sucha totalnie mu nie służy).
2. Nie muszę latać z miskami, żeby karmić dziewczyny, tym bardziej, że Soniak całkowicie suchokarmowy się zrobił, więc ma dostęp do jedzonka jak jej pasuje.
To świetne urządzenie, a dziewczyny zaczęły z niego korzystać jakby były co najmniej jego projektantami, żaden tryb nauki nie był potrzebny <mrgreen> Tylko Kościu na początku łapką pacał, bo myślał, że i jemu stoliczek się nakryje
Z "antkami" mam układy, będziem się bronić do upadłego <mrgreen> Ale w każdej chwili zapraszam na kawkę, głaskanie i miziane dozwolone bez ograniczenia <mrgreen>