Boni- brytyjczyk, który odmienił moje domostwo :)
- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38
Też się zastanawiam jak te wszystkie codziennie "czułości", wchodzenia na plecy, spanie na brzuchu itp. przytulanki będą się odbywać, jak nabierze się mu trochę kilogramów <shock>
Przed chwilą Boniego spotkała krzywda, i aż mi się serce kraje, że to przeze mnie...
Szelki, które zostawiłam mu do chodzenie po spacerze, a dokładniej ich przednia część utknęła mu w buzi <shock> niby zacisnęłam na tyle mocno, żeby tylko dwa palce włożyć, ale mały musiał się widocznie tak z tym szarpać, że się zahaczył i nie mógł uwolnić. Po szybkiej interwencji stwierdziłam, że odpiąć się nie da, bo akurat zapięcie zaklinowało mu się w pyszczku, więc poleciałam po nożyczki i szybko przecięłam dziadostwo.
Na szczęście nic mu się nie stało, pozwoliłam mu szelki gryźć do woli, niech pogryzie je za karę!
Zastanawiam się teraz, jak to obejść. Nie chciałabym zrezygnować ze spacerów bo Boni wyjątkowo je polubił, a i my często jesteśmy na dworze. Czy możliwe będzie założenie tylko "tylnich" szelek, tzn. tych na brzuszek i tak podpięcie smyczy, z ominięciem pyszczka? Nie chcę go znowu wystraszyć. Co sądzicie?
Przed chwilą Boniego spotkała krzywda, i aż mi się serce kraje, że to przeze mnie...
Zastanawiam się teraz, jak to obejść. Nie chciałabym zrezygnować ze spacerów bo Boni wyjątkowo je polubił, a i my często jesteśmy na dworze. Czy możliwe będzie założenie tylko "tylnich" szelek, tzn. tych na brzuszek i tak podpięcie smyczy, z ominięciem pyszczka? Nie chcę go znowu wystraszyć. Co sądzicie?
- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
Nie jestem pewna czy takie rozwiązanie będzie dobre, bo Boni może się z takich szelek wyswobodzić. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to go obserwować na spacerku i nie pozwalać gryźć szelek. Może zmiana szelek coś da? Może były niewygodne? Z czasem powinien się do nich przyzwyczaić, trzeba tylko cierpliwości.
- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38
Muszę jakieś nowe zakupić, aczkolwiek nie ukrywam, że trochę się boję, dziś widziałam, że na szelce było trochę krwi, więc się maluszek musiał tym skaleczyćasiunia0312 pisze:Nie jestem pewna czy takie rozwiązanie będzie dobre, bo Boni może się z takich szelek wyswobodzić. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to go obserwować na spacerku i nie pozwalać gryźć szelek. Może zmiana szelek coś da? Może były niewygodne? Z czasem powinien się do nich przyzwyczaić, trzeba tylko cierpliwości.
- Izabella1974
- Posty: 116
- Rejestracja: 02 gru 2011, 20:55
Witam,,,
Ale masz fajnie, że Twój się nie boi wychodzić na dwór. Mój niestety boi się dworu, ale przez okno i na balkonik wychodzi i patrzy. Raz byłam, to trząs się cały i już nie próbowałam, by go nie stresować. Woli być w domku. Nawet jak gołębie przylecą na okno, to jak jest więcej niż 2 to się chowa za firankę i tylko oczy mu widać, jak odleca to wylatuje.
Taki z niego bohater.
Ale masz fajnie, że Twój się nie boi wychodzić na dwór. Mój niestety boi się dworu, ale przez okno i na balkonik wychodzi i patrzy. Raz byłam, to trząs się cały i już nie próbowałam, by go nie stresować. Woli być w domku. Nawet jak gołębie przylecą na okno, to jak jest więcej niż 2 to się chowa za firankę i tylko oczy mu widać, jak odleca to wylatuje.
- Izabela AD
- Posty: 695
- Rejestracja: 14 mar 2012, 08:37
- Płeć: kobieta
- Skąd: łódź
Jeśli mogę poradzić -to wg mnie najlepsze są szelki szerokie z zapięciem plastikowym . O takie pytaj w sklepach.Szybko się je zapina a reguluje raz na dwa tyg . Szelki tak powinny być zapięte aby ciężko było włożyć palec. Ja wymieniałam szelki kilka razy - są w różnych rozmiarach dla Brytolków. Kiedyś gdy mój pierwszy kot (dachowiec) wystraszył się obcego psa na działce - wyswobodził się bardzo szybko . Trzeba bardzo uważać . Pozdrawiam serdecznieania_mruffka pisze:Muszę jakieś nowe zakupić, aczkolwiek nie ukrywam, że trochę się boję, dziś widziałam, że na szelce było trochę krwi, więc się maluszek musiał tym skaleczyćasiunia0312 pisze:Nie jestem pewna czy takie rozwiązanie będzie dobre, bo Boni może się z takich szelek wyswobodzić. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to go obserwować na spacerku i nie pozwalać gryźć szelek. Może zmiana szelek coś da? Może były niewygodne? Z czasem powinien się do nich przyzwyczaić, trzeba tylko cierpliwości.Ale szelki są niezbędne- wakacje spędzamy w dużej mierze u moich rodziców, gdzie ogród wielgaśny, więc mowy nie ma by chodził bez kontroli. Pożyjemy zobaczymy :-) niemniej dziękuję za radę!
- ania_mruffka
- Posty: 84
- Rejestracja: 21 mar 2012, 14:38
No takie już te nasze koty są, że jedne strachliwe, a drugie bohaterskie nad wyraz. Ale i tak je kochamy <serce> Fajnie, że ma chociaż możliwośc wyjścia na balkon, zawsze to jakaś odmiana i dodatkowe bodźce dla kotka :-) A stresować nie ma co,my ludzie też nie wszyscy lubimy to samo- jeden chodzi po linie, a drugi się trzęsie ze strachu przez lęk wysokości.Izabella1974 pisze:Witam,,,
Ale masz fajnie, że Twój się nie boi wychodzić na dwór. Mój niestety boi się dworu, ale przez okno i na balkonik wychodzi i patrzy. Raz byłam, to trząs się cały i już nie próbowałam, by go nie stresować. Woli być w domku. Nawet jak gołębie przylecą na okno, to jak jest więcej niż 2 to się chowa za firankę i tylko oczy mu widać, jak odleca to wylatuje.Taki z niego bohater.