w sensie pracy w NY czy studiów? powiem tak, wizę mi i mężowi załawiła moja mama, która tam pracuje. Mamy też inną sytuację troszkę, bo mamy w NY otwartą jedną "filię" firmy. Przez to, że regularnie jeździmy i a co ważniejsze wracamy <lol> nie będzemy mieć problemu z jej przedłużeniem. Niestety "krzywo" patrzą na młode osoby, szczególnie po studiach które starają się o wizę i niestety często jej odmawiają <zły>asiunia0312 pisze:W takim razie powodzenia na obronieMiss_Monroe pisze:a na jaki kierunek się wybierasz? jeśli można spytać? ja natomiast za trzy tygodnie składam pracę magisterską <lol>![]()
Myślałam o geodezji, ale zdecydowałam się na ten kierunek po wyborze przedmiotów z których będę zdawać maturę. I nie wiem czy się dostanę. Ewentualnie zarządzanie.
Masz może jakieś propozycje po czym można łatwiej (niż po innych kierunkach) dostać pracę? A może orientujesz się jak to jest w NY <mrgreen> ?
Podarowana Misia
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
Chyba bardziej chodzi mi o pracę w NY. Wiem, że wizę zarobkową trudno dostać. Byłam już raz w NY, na wizę turystyczną którą dostałam na rok (chyba dlatego, bo byłam za mała). Ale myślę, że jeśli pojadę jeszcze parę razy to potem nie będzie takich wielkich problemów. A zaproszenie mogę mieć w każdej chwili.
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
Siedzimy w domku zestresowani... Misia jest u Weta na sterylizacji. Oddaliśmy ją w dobre ręce, ale i tak się boimy. Nie długo będziemy się zbierać żeby być przy niej jak się obudzi.
Wredna małpa w nocy otworzyła sobie metalową puszkę z karmą... na całe szczęście było tam bardzo mało karmy. Nie wiedziałam że to taki sprytny łakomczuszek
Wredna małpa w nocy otworzyła sobie metalową puszkę z karmą... na całe szczęście było tam bardzo mało karmy. Nie wiedziałam że to taki sprytny łakomczuszek