Nasz pieszczoch brytyjczyk:)

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
yohjia
Posty: 377
Rejestracja: 02 wrz 2011, 19:46
Płeć: Kobieta
Skąd: Poznań

Post autor: yohjia »

Snowshoe pisze: Mam go nagradzać za robienie mi krzywdy?

Zobaczymy- nawiązałam kontakt z kocim behawiorystą. Zobaczymy, co mi powie. Uważam, że jeżeli mnie boli, to zwierzę też musi zobaczyć, jak to jest (chociaż lekkie klapnięcie bardziej go przestraszy- o co mi chodzi, niż zaboli). Nie mówię o katowaniu zwierząt, bo tego nie popieram i w życiu bym czegoś takiego nie zrobiła, ale lekki klaps jest dla kota sygnałem, ze przekroczył pewną granicę.
Czytam i nie wierzę... A czy ktoś wspominał o nagradzaniu za gryzienie? Ja nigdzie takich sugesti nie widzę.. I przepraszam, ale Twoje podejście, że jeśli Ciebie boli to i kota musi też zaboleć to wg mnie podejście trochę średniowieczne, gdzie było "ręka za rękę, śmierć za śmierć". Klaps owszem jest sygnałem że przekroczono granice, ale tylko i wyłącznie dla dorosłego człowieka. Kot tego tak nie odbiera. I mając na uwadze, że Twój kot wiele już przeszedł tym bardziej należy mu się specjalne traktowanie, BEZ agresji. A może był u poprzednich opiekunów bity? Też dostawał "klapsy" i później za karę był gdzieś zamykany? Myślisz, że takie postępowanie oduczy go gryzienia?? Trzeba znaleźć przyczynę a nie od razu karać. Kotu trzeba pokazać jak ma się zachowywać, trzeba nagradzać za dobre zachowanie a nie tylko karać za złe. Tak, tak, łatwiej jest dać klapsa. Może kot ma potzrebę gryzienia, drapania - czy ma drapak, po którym może się wspinać, zabawkę, którą może gryźć i drapać do woli?
Piszesz, że czasem potrafi ugryźć bez przyczyny (czyt. nie podczas zabawy) - może chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, chce się pobawić? Może trzeba poświęcić mu węcej uwagi? Kot wymaga czasu, nie jest tylko do patrzenia i zabawy tylko wtedy kiedy my mamy na to czas..
Snowshoe pisze: I jeżeli nie przynoszą skutku inne- łagodne metody wychowawcze, to trzeba sięgnąć po te, które co niektórym wydają się "katujące",
<shock> :-(
Snowshoe pisze: Poza tym- gdyby Kici naprawdę było u nas źle i byśmy go "katowali", to czy by za każdym razem, jak nas widzi przybiegał do nas z mruczeniem, łasił się do rąk i nóg?
Niestety i stety zwierzęta to nie ludzie i oni nie odbierają świata jako czarno-białego...będą wielbić swojego ludzia tylko dlatego, że to jest JEGO ludź, jaki by nie był.

Weź proszę pod uwagę sugestie dziewczyn, Twój kot wystarczająco wiele już przeszedł.
Awatar użytkownika
Julcik
Agilisowy Rezydent
Posty: 2483
Rejestracja: 24 lis 2011, 21:48
Hodowla: ClarusCattus*PL
Płeć: k
Skąd: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Julcik »

yohjia pisze:
Snowshoe pisze: Poza tym- gdyby Kici naprawdę było u nas źle i byśmy go "katowali", to czy by za każdym razem, jak nas widzi przybiegał do nas z mruczeniem, łasił się do rąk i nóg?
Niestety i stety zwierzęta to nie ludzie i oni nie odbierają świata jako czarno-białego...będą wielbić swojego ludzia tylko dlatego, że to jest JEGO ludź, jaki by nie był.

Weź proszę pod uwagę sugestie dziewczyn, Twój kot wystarczająco wiele już przeszedł.
Ile jest przypadków jak katowane psy nie chcą odchodzić od swoich zwyrodniałych właścicieli bo są przywiązane? Bo to jest ICH człowiek?

Piszesz,że podgryza nie tylko gdy się bawicie. Może tak jak yohija napisała potrzebuje po prostu kontaktu? Zwierzaki też nas pragną. Kochają być z ludźmi. To nie tak jak maskota, że wezmę i się chwilę pobawię. Ale ta maskota też chce byśmy ją pogłaskali itp. Może chce zwrócić na siebie uwagę? Życzę Wam aby wszystko się rozwiązało...
Awatar użytkownika
yamaha
Genius Loci
Posty: 23442
Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
Płeć: F
Skąd: France

Post autor: yamaha »

<shock> Uffff.... raptem jeden week-end i jeden dzien mnie nie bylo, a tu sie narobilo !
Spokoju zycze wszystkim, ze Szczesciarzem na czele.... <aniołek>
Snowshoe
Posty: 49
Rejestracja: 16 cze 2012, 20:22

Post autor: Snowshoe »

Szczęściarz właśnie mi wymruczał, że każdy z nas ma swoje racje i swoje sposoby i że ważne, ze jest szczęśliwy, a to pokazał nam wszystkim

Obrazek


I wymruczał, że będzie nam pokazywał jęzorek, dopóki się nie uspokoimy...
Awatar użytkownika
margita
Agilisowy Rezydent
Posty: 5567
Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
Płeć: kobieta
Skąd: zachodniopomorskie

Post autor: margita »

jeszcze nigdy na mojego Bronka nie podniosłam ręki .... nigdy go nie odepchnęłam, nigdy nie klepnęłam ... on i tak by tego nie zrozumiał ....
jak był malutki to mnie atakował i podgryzał ... ale jak ręki nie zabierałam automatycznie puszczał ząbkami ... nigdy nie robił tego tak do końca bez umiaru ...
u nas to była tylko zabawa, z której maleństwa zresztą wyrastają ...
aby mógł sobie urządzać polowanie z ząbkami zamiast ręki szybko podstawiałam mu zabawkę i ją podgryzał ...
Teraz nawzajem się znamy i wyczuwamy ... <lol>
pewnie twoja kicia coś przeżyła, ale musisz dać mu trochę czasu i być wyrozumiała - to z pewnością przejdzie ....
zobaczysz, jak nie będziesz stosować mu kar - to po pewnym czasie będzie obustronne, bezgraniczne zaufanie ... ja mogę Bronkowi teraz robić wszystkie kocie zabiegi nawet te których bardzo nie lubi - i usłyszę jedynie miauk skargi i to wszystko ..... nie obawiam się drapania ani gryzienia. Ufam mu bezgranicznie tak jaki on mi ufa.
Wymaga to oczywiście czasu i wspólnego zżycia - ale ja po trzech latach bycia razem tak mogę właśnie o nas powiedzieć ....
Trzymam kciuki oby i tak u Was za jakiś czas było ....
Awatar użytkownika
Joasia
Agilisowy Rezydent
Posty: 374
Rejestracja: 27 paź 2011, 21:09

Post autor: Joasia »

Przepraszam Snowshoe, ale smutno czyta się ten wątek.
Nieodparcie nasuwa mi się na myśl "Dobra Pani" Elizy Orzeszkowej.

Trzymam kciuki za Szczęściarza, żeby udało mu się spełnić Twoje oczekiwania (wymagania).
I za Was. :ok: Każda adopcja jest trudna.
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Post autor: asiak »

Bądżmy dobrej myśli <serce>
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dorszka »

Przykro mi, że mimo tak polubownych postów wtrącę jeszcze swoje trzy grosze, ale jednak nie potrafię przejść obok wszystkiego bez słowa.
Snowshoe pisze:Za radą psychologa (Sowy), kot w takiej sytuacji jest karcony w postaci klapsa, odsuwany i ignorowany przez pewien czas.
Jak dla mnie to najbardziej oburzające w całej dyskusji, podpieranie się cudzym autorytetem w celu podniesienia swojej wiarygodności. Przerabiam to od czasu do czasu , dowiadując się, że „Dorszka powiedziała, że...”, po czym następuje wyrwane z kontekstu zdanie, wyrażające coś zupełnie innego niż w oryginale. Ale tutaj nie ma nawet wypowiedzi przekręconej, jest zwyczajna nieprawda. Wiem doskonale, jak wygląda praca zoopsychologa, i zapewnienie o niestosowaniu przez opiekuna przemocy jest podstawą do jakiejkolwiek próby współpracy; nie ma takiej możliwości, żeby Sowa udzieliła takiej rady.
Snowshoe pisze:Równie dobrze za przemoc można uznać przyduszanie za grzbiet do podłogi. (...) ja dostawałam takie rady, by przyduszać kota za grzbiet do podłogi (że podobno kocie matki tak robią).

Oczywiście, że tak, bo to JEST przemoc. Kocie matki nie przyduszają, w sytuacjach ostatecznych niekiedy chwytają bardzo młode kocięta, ale zawsze podkreślam, że robią to w bardzo specyficzny sposób, i przestają tak postępować dość wcześnie, przechodząc na język komunikatów opisany przez Sowę. Rozwiązania siłowe, karcenia, itp., nie prowadzą absolutnie do niczego, nie uczą, nie rozwijają relacji, a kot zawsze wyjdzie z nich obronną ręką, bo jest zręczniejszy, a jedyne, czego się nauczy, to tego, że w kontakcie z człowiekiem trzeba być zawsze czujnym i przygotowanym na walkę. Wyprzedzanie zamiarów kota, głośne NIE, ale ZANIM kot zachowa się w sposób nieakceptowalny, odwracanie się i odchodzenie, jeśli kot nie słucha, a w zabawie nie przekraczanie granicy, poza którą kot się nie kontroluje - to najważniejsze zasady dobrego współżycia z kotem. To znaczy, że jeśli kot nie lubi głaskania, nie robimy tego. Jeśli nie lubi noszenia, nie nosimy go. Jeśli irytuje go dotyk w jakiejś części ciała, nie dotykamy go tam. I nie jest to wychowanie bezstresowe, to zwykłe poszanowanie cudzej odrębności. Ze swojej strony informujemy kota naszym zachowaniem, postawą, odwróceniem się, odmową kontaktu w konkretnej sytuacji, że danego zachowania nie akceptujemy. Nie trzeba do tego klapsa, którego kot nie tylko nie powiąże z przyczyną, ale dodatkowo nauczy się, że człowiek jest nieprzewidywalny, więc na wszelki wypadek trzeba być w jego obecności napiętym i gotowym do działania, i to na maksymalnych obrotach.
Snowshoe pisze:To już tłumaczę, na czym polega pedagogika permisywna, a więc tzw "wychowanie bezstresowe". Miało ono polegać na tym, że dziecko ma być wspierane, mamy akceptować jego potrzeby i pomagać w rozwijaniu zainteresowań, nagradzać za postępy, a karać za złe uczynki.
Pedagogika permisywna nie zakłada kar za złe uczynki. Zakłada akceptację każdego wyboru dziecka, w myśl założenia, że samo ono na podstawie konsekwencji swojego postępowania nauczy się zasad współżycia, odróżniania dobra od za, itp. Nie ma tu kar.

Nikt tu nie proponuje wychowania bezstresowego dla Pani kota. Co więcej, on już JEST jakoś wychowany. Adopcja zwierzęcia nigdy nie jest łatwa, jak to już napisała Joasia, szczególnie zwierzęcia dorosłego. Ono ma już bagaż swoich doświadczeń, żeby cokolwiek zmienić, trzeba najpierw dobrze poznać samego kota, nauczyć się, czego się boi, co go irytuje. Obserwować, ocenić, jaki rodzaj kontaktu będzie na początek najlepszy.

Trzymam kciuki za dużo cierpliwości, bo potrzebna będzie i Pani, i Szczęściarzowi. Tylko jednak wysyłając mu sygnały zrozumiałe i czytelne dla niego, z jego kociego punktu widzenia, ma Pani szanse na sukces. I nie jest to równoważne z przyzwalaniem kotu na zachowania nieakceptowalne, ale żeby kot zrozumiał, że to jest niekceptowalne, trzeba mu to przekazać w jego języku.
Awatar użytkownika
yamaha
Genius Loci
Posty: 23442
Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
Płeć: F
Skąd: France

Post autor: yamaha »

margita pisze: Ufam mu bezgranicznie tak jaki on mi ufa.
Wymaga to oczywiście czasu i wspólnego zżycia - ale ja po trzech latach bycia razem tak mogę właśnie o nas powiedzieć ....
;-( margi.... ksiazki milosne mozesz pisac :->

;-))
Snowshoe
Posty: 49
Rejestracja: 16 cze 2012, 20:22

Post autor: Snowshoe »

"To już tłumaczę, na czym polega pedagogika permisywna, a więc tzw "wychowanie bezstresowe". Miało ono polegać na tym, że dziecko ma być wspierane, mamy akceptować jego potrzeby i pomagać w rozwijaniu zainteresowań, nagradzać za postępy, a karać za złe uczynki.
Pedagogika permisywna nie zakłada kar za złe uczynki. Zakłada akceptację każdego wyboru dziecka, w myśl założenia, że samo ono na podstawie konsekwencji swojego postępowania nauczy się zasad współżycia, odróżniania dobra od za, itp. Nie ma tu kar.

Nikt tu nie proponuje wychowania bezstresowego dla Pani kota. Co więcej, on już JEST jakoś wychowany. Adopcja zwierzęcia nigdy nie jest łatwa, jak to już napisała Joasia, szczególnie zwierzęcia dorosłego. Ono ma już bagaż swoich doświadczeń, żeby cokolwiek zmienić, trzeba najpierw dobrze poznać samego kota, nauczyć się, czego się boi, co go irytuje. Obserwować, ocenić, jaki rodzaj kontaktu będzie na początek najlepszy.

Trzymam kciuki za dużo cierpliwości, bo potrzebna będzie i Pani, i Szczęściarzowi. Tylko jednak wysyłając mu sygnały zrozumiałe i czytelne dla niego, z jego kociego punktu widzenia, ma Pani szanse na sukces. I nie jest to równoważne z przyzwalaniem kotu na zachowania nieakceptowalne, ale żeby kot zrozumiał, że to jest niekceptowalne, trzeba mu to przekazać w jego języku."

Takie założenia ma ANTYPEDAGOGIKA:) Ale mniejsza o większość. Tak jak napisałam, każdy ma swoje poglądy i każdy wychowuje własne dzieci/ zwierzaki według własnego uznania. Tyle z mojej strony w tym temacie.
Zablokowany