Dorszka pisze:Nie ma co ściągać, jeśli szwy są zewnętrzne, to wręcz nie wolno, bo nie ma możliwości, żeby kotka nie próbowała ich wydłubać. Kubrak jest na ogół niepotrzebny, gdy zakłada się szew wewnętrzny, chyba śródskórny się to nazywa, taki, jaki mają koty Lakshmi, czy jak miała moja Borgia. I brzuch wygląda inaczej, i sam szew jest "wciągnięty", że kotka do niego nie dosięgnie. W przypadku szwu tradycyjnego nie ma co ryzykować - nie da się pilnować kota cały czas, w końcu niekiedy chodzi się spać. Reakcja była nie na kubrak, a na lekarza, młoda bardzo dobrze pamięta, co ją spotkało. Być może też coś się dzieje w rance i koteczke boli - moja wetka zakłada właśnie szwy tradycyjne, zewnętrzne, więc kotki zawsze chodzą w kubraczkach, ale nie ma żadnych plastrów ani zmiany opatrunków ani żadnego innego gmerania, koteczka ma kubraczek aż do zdjęcia szwów. Tak silna reakcja i walka według mnie wskazywałaby na ból.
Witamy w naszym wątku
Dziękuję za tak obszerne wytłumaczenie
Ja też nie ściągałam kubraczka przez 10 dni.
Przynajmniej kotka nie ma pokus, żeby biegać i się nadwyrężać.
Też nie wiem, po co jakieś plasterki, skoro jest kubraczek <hm>
Midusia spała do wieczora wczoraj, później dalej poszła spać...
Dzisiaj koteczka leży sobie pod kaloryferkiem, poobserwowała troszkę ptaszki przez okienko, Pańcia poleciała kupiła Shebę co by ją troszeczkę rozpieścić i jakieś smakołyki.
Pojadła, leży, mruczy, miziać się chce i obserwuje co się dzieje w domku.
Pozdrawiamy