siedzę dzisiaj w domu na tkz. chorobowym, ale oczywiście, jak to ja zamiast położyć się i odpocząć, to cały dzień zasuwałam z domowymi porządkami, tak to się skończyło, że rozcięłam łuk brwiowy uderzając z impetem w kant suszarki do prania
ale jak to sie mowi- nie ma tego złego, bo wreszcie postanowiłam sie polozyc (z zaklejona plastrami sciagajacymi rana) i siegnac po przygotowana od dawna lekture o zachowaniach kotow <roll> dopiero startuje, ale juz mi sie bardzo spodobala i juz cos sie dowiedzialam
moze wam tez sie spodoba - wg autorki tejze ksiażki - pozwalanie kotom na wszystko, nie tworzenie zadnych granic i barier dla ich zachowań powoduje problemy behawioralne i agresję wynikajace z nieprzyzwyczajenia kota do istnienia regul, ktorym nalezy sie podporzatkowac. dodatkowo chec spedzania jak najwiekszej ilosci czasu z podopiecznym, szybkie powroty z pracy itd prowadzi do utraty samodzelnosci przez naszego mruczka i finalnie moze powodowac klopoty natury psychologicznej.
i tak sie zaczelam zastanawiac czy ja odpowiednio podchodze do moich futrzakow, czy juz im na za wiele pozwalam haha <ok>